Polski tytuł i wpadka

28List11

Polscy dystrybutorzy mają bardzo niemiły zwyczaj zmieniania lub tłumaczenia oryginalnych tytułów filmów wchodzących do polskiego obiegu według własnego widzimisię. Nie są w tej kwestii, rzecz jasna, jedyni na świecie, ale to właśnie na nich skupię się w tym artykule, ponieważ to właśnie o nich najwięcej mogę powiedzieć.

https://i1.wp.com/1.fwcdn.pl/po/59/16/575916/7413508.3.jpg

Nie jest przyjemnie obserwować jak absurd goni absurd, widzowie zgrzytają zębami, i nie móc włączyć się do dyskusji. Dyskusji właściwie nie ma, poza forami internetowymi, które w tym przypadku nie mają chyba przekładu na coś większego.

A jest o czym dyskutować, bo nasi dystrybutorzy albo lubują w psuciu krwi rodzimym kinomanom, albo są całkowitymi amatorami, albo – co jest najsmutniejsze, i wydaje się najbardziej prawdopodobne – chcą zarobić na tytule więcej forsy. Bo kto ruszy tyłek i pójdzie do kina na film „Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg” (podejrzewam, że dwa pierwsze słowa będą dla przeciętnego polskiego widza w ogóle nie zrozumiałe), skoro można wybrać brawurowy thriller „Szpieg”? Mowa oczywiście o jednej i tej samej produkcji, znakomitym obrazie na podstawie powieści Johna le Carré „Tinker, Tailor, Soldier, Spy”. Ale tytuł w tym przypadku to tylko jedna z wielu wpadek w tym zakresie.

Absolutnie nietrafione było także „tłumaczenie” angielskiego „The King’s Speech”, zeszłorocznego zdobywcy Oscara za najlepszy film, na „Jak zostać królem”. To mógłby być tytuł dla poradnika, ale nie dla, jak pisała w recenzji dla nas Gohanna, inteligentnego i wizualnie atrakcyjnego dzieła, które wcale w gruncie rzeczy nie skupia się na drodze po tytuł, lecz o sprawowaniu godności królewskiej i przełamywaniu własnych barier.

Inspiracją natomiast dla napisania tego krótkiego tekstu było tłumaczenie tytułu najnowszego filmu Stevena Spielberga „War Horse”. Jak się okazuje, po polsku to… „Czas wojny”. I tu podwójna wpadka. Nie dość, iż brzmi to fatalnie i nijak ma się do oryginalnego tytułu, to jeszcze może wprowadzić w błąd, bowiem niedawno w polskim HBO emitowany był serial o dokładnie takim samym polskim podtytule, „Generation Kill: Czas wojny”.

Problem złego tłumaczenia tytułów nie dotyczy niestety jednego czy dwóch dystrybutorów, ale praktycznie wszystkich działających na naszym rynku. Wystarczy choćby spojrzeć na to, kto zajmował się rozpowszechnianiem wyżej wymienionych filmów w Polsce. Od początku: ITI Cinema, Kino Świat, Forum Film Poland. Inne firmy tak samo źle przetłumaczyły różne tytuły.

Oczywiście, jak w każdej sprawie i tu mamy niekiedy pozytywne przypadki. Ja do takich zaliczam niedawny projekt Romana Polańskiego zatytułowany „The Ghost Writer”, w Polsce również dystrybuowany przez Forum Film Poland. „Autor widmo” to bardzo zgrabne wyjście z trudnej sytuacji, bowiem określenie ghost writer, czyli w dosłownym tłumaczeniu pisarz duch, osoba zajmująca się najczęściej współtworzeniem autobiografii jakiejś znanej persony, nie zostało jeszcze oficjalnie na nasz język przełożone.

Franciszek Vetulani

Advertisements


One Response to “Polski tytuł i wpadka”

  1. Tak samo nie poszli na „Krawca z Panamy” wg le Carre, bo myśleli że to o szwaczkach szyjących dla Noriegi. „Wierny ogrodnik” też szału nie przyniósł. Choć powieść wybitna to tytuł nie przyciąga.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: