Trochę magii kosztem fabuły – nasza recenzja „Podróży Wędrowca do Świtu”

01Sty11

Wszyscy trzymamy kciuki za trzecią filmową część „Opowieści z Narnii” walczącą o jak najwyższy zarobek i możliwość dalszego kręcenia ekranizacji książek Lewisa, niezależnie od tego czy nam się podobała czy nie. Jest za co trzymać kciuki, bo w „Srebrnym Krześle” akcja toczy się naprawdę ciekawie, a sama treść i atmosfera jest o wiele mroczniejsza.

https://nowepogloski.files.wordpress.com/2011/01/narnia-poster.jpg

W „The Voyage of the Dawn Treader” Łucja, Edmund oraz ich nieznośny kuzyn Eustachy za pomocą magicznego obrazu przenoszą się na pokład statku „Wędrowca do Świtu”. Spotykają tam młodego króla Narnii – Kaspiana, z którym jeszcze niedawno razem walczyli o wolność tego kraju. Kaspian wyjaśnia im, że podjął próbę odnalezienia dawno zaginionych przyjaciół ojca, baronów narnijskich. W tym celu rozpoczynają pełną przygód i niebezpieczeństw podróż.

https://i2.wp.com/1.fwcdn.pl/ph/78/87/427887/204547.1.jpg

Mogłoby się wydawać, że ta część będzie oderwaniem od poprzednich. Zmienił się reżyser (Andrew Adamsona zastąpił Michael Apted ze względu na słaby wynik kasowy drugiej części), kompozytor (Harry Gregson-Williams opuścił stanowisko na rzecz Davida Arnolda) i duża część obsady. Jednak tak wielkiej zmiany nie było. Widzowi znów został zaserwowany familijny, mający wzbudzić wzruszenie film przygodowy ze znaczną ilością usuniętych scen książkowych. Przy „Księciu Kaspianie” owo redukowanie fabuły było zupełnie nieuzasadnione, jednak tu reżyser ma mocne argumenty do obrony. W „Podróży” znajdowało się znacznie mniej mięsistego materiału na dobre, wciągające, zadziwiające i zarazem trzymające w napięciu sceny. Chociaż rzeczywiście można było ilość zmian ograniczyć, bo w ewidentny sposób psuły one film. Kunszt reżyserski ulega znacznej poprawie, jednak to nie jest w tej kwestii produkt bardzo dobry.

https://i1.wp.com/1.fwcdn.pl/ph/78/87/427887/204548.1.jpg

Dość mało ambitne dialogi i widoczne gołym okiem dziury w scenariuszu były największym minusem obrazu. Akcja toczy się za szybko, niekiedy widz nie ma czasu na oddech. Początkowo śmiech wzbudza scena, kiedy Kaspian rozpoznaje, do kogo należał szkielet znaleziony na jednej z wysp. W jaki sposób to robi? Dopiero jakieś dwadzieścia minut potem poznacie odpowiedź.

Jeżeli chodzi o stronę wizualną produkcji to odczucia są bardzo pozytywne. Znakomite efekty specjalne (smok, potwór morski i przede wszystkim uroczy Ryczypisk) oraz nasycenie barw sprawiają, że ogląda się to przyjemnie. Zdjęcia trzymają poziom, chociaż nieco nużą przez pierwszą część filmu jednolite ujęcia samego statku. Muzyka niczym się nie wyróżnia, wciąż opiera się na charakterystycznym tracku skomponowanym do pierwszej części.

https://i2.wp.com/1.fwcdn.pl/ph/78/87/427887/204558.1.jpg

Młoda obsada wykluczając Bena Barnesa poradziła sobie całkiem nieźle. Plus epizod Tildy Swinton. Tylko proszę, nie przeciągajcie jej już do kolejnych części (co za dużo to nie zdrowo)!

W „Podróży Wędrowca do Świtu” znajdziecie nieco magii z ekranizacji „Lwa, czarownicy i starej szafy”, jednak jest to okupione scenariuszem i samą fabułą. Nie jest to już otwarty plagiat serii „Władcy Pierścieni” („Książę Kaspian”), ale widać sporo zaczerpnięć z „Harry’ego Pottera” i „Piratów z Karaibów”. Podsumowując to wszystko – warto. Dla samej przyjemności.

https://i1.wp.com/1.fwcdn.pl/ph/78/87/427887/204538.1.jpg

nowepogloski



No Responses Yet to “Trochę magii kosztem fabuły – nasza recenzja „Podróży Wędrowca do Świtu””

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: