Gordon is back – nasza recenzja „Wall Street: Money Never Sleeps”

20Gru10

„Wall Street” to film, po którym Michael Douglas wreszcie na stałem stał się Michaelem Douglasem a nie tylko synem Kirka. Około pół roku temu do polskich kin weszła kontynuacja klasyki sprzed ponad dwudziestu lat. Gordon Gekko powraca. Z małym opóźnieniem prezentujemy Wam recenzję najnowszego dzieła Olivera Stone’a.

https://nowepogloski.files.wordpress.com/2010/12/money_never_sleeps.jpg


Stone to jeden z najbardziej wyrazistych twórców współczesnego kina. Kina mocnego, ciężkiego, jak niektórzy twierdzą antyamerykańskiego. A przede wszystkim znakomitego. Prawie nikt nie zrozumiał w stu procentach „Wall Street”. I nie ma się czemu dziwić. Mnóstwo trudnych haseł, terminów, dialogów. Mimo tego obraz został pozytywnie przyjęty (m. in. Oscar i Złoty Glob dla Douglasa).

https://i2.wp.com/gfx.filmweb.pl/ph/20/84/452084/177055.1.jpg

„Wall Street: Money Never Sleeps” już nie wszystkim przypadło do gustu. Co trzeba podkreślić na samym wstępie to różnice dzielące pierwszą część od drugiej. W obrazie z 1987 roku na pierwszym planie była giełda. Tutaj, w nowej części, wchodzą emocje. I to wokół nich reżyser buduje wszystko.

https://i2.wp.com/gfx.filmweb.pl/ph/20/84/452084/177054.1.jpg

To zdaje się pierwsza produkcja tego typu Olivera Stone’a, którą mam okazję zobaczyć. Nie mam tu na myśli niczego złego, nie mam też zamiaru reżysera wychwalać. Chodzi o zaskoczenie. Widz spodziewa się tego, co Stone zwykle daje. Dostaje zupełnie inną rzecz. Wzruszenie, zamiast myślenia. I to chyba nie wszystkim się podobało.

https://i1.wp.com/1.fwcdn.pl/ph/20/84/452084/173610.1.jpg

Aktorstwo na zdecydowany i ewidentny PLUS. Shia LaBeouf bardzo dobrze, Michael Douglas znakomicie, Carey Mulligan całkiem całkiem. Mimo iż krótką, to dość charakterystyczną rolą daje o sobie znać Frank Langella (ostatnio między innymi „Frost/Nixon”). Miło było zobaczyć Charlie’go Sheena ponownie w roli Buda Foxa. Oryginalna ścieżka dźwiękowa do filmu została skomponowana przez dość znanego Craiga Armstronga. Przyznać trzeba, że klimat oddaje dobrze.

https://i2.wp.com/1.fwcdn.pl/ph/20/84/452084/177052.1.jpg

Od strony wizualno-technicznej jest już trochę gorzej. Brak zastrzeżeń co do operowania kamerą Rodrigo Prieto (laureat Złotej Żaby z 2000 roku), jednak denerwuje podział ekranu na kilka części. Zabieg miał zapewne zwiększyć dynamizm akcji. Nie udało się.

Podsumowując: „Wall Street: Money Never Sleeps” nie dorównuje oryginałowi, ale to wciąż bardzo porządne widowisko.

nowepogloski



No Responses Yet to “Gordon is back – nasza recenzja „Wall Street: Money Never Sleeps””

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: