Małgorzaty Korespondencja z Londynu: Część piąta

29Maj10

W poprzedniej części Małgorzata opisała Londyn wczesną zimą. Tym razem spadł obfity śnieg i był świętowanie Nowego Roku. Niezmiennie: następny numer za tydzień.

New Year

Życie w Londynie mnie nie zawsze rozpieszcza. Czasem słońce, czasem deszcz. Obecnie śnieg. Ostatnimi czasy nie powodziło mi się za dobrze, po prostu jakoś sobie tam żyłam, powoli i statycznie starając się trzymać prosto. Mój komputer wciąż przebywa po tamtej ciemnej stronie, jest w śpiączce. Londyńczycy uwielbiają Święta, są szaleni na punkcie świątecznych świateł, świątecznych zakupów i wszystkiego ze świętami związanego, oraz śniegu. Wczoraj spadł śnieg, więc przez pierwszą godzinę wszyscy byli zachwyceni i wniebowzięci, po trzeciej godzinie nieustannych gęstych opadów śniegu zaniepokojeni, natomiast w czwartej godzinie załamani. Całe miasto było absolutnie i absurdalnie sparaliżowane. Niektóre stacje metra zamknięte (co w praktyce oznacza, ze tysiące ludzi nie miało jak się dostać do domów), i korki jakich nigdy w życiu nie widziałam. Wszystko działo się w godzinach wieczornych. Mój autobus stracił kontrole na śliskiej ulicy i powoli zaczął się osuwać na inne autobusy. Tragedia. Spóźniłam się do pracy 1,5 godziny (ostatecznie postanowiłam się przespacerować), a byłam pierwszą osobą która dotarła na miejsce. To taka moja mała relacja z wczorajszego koszmaru który się rozegrał wczoraj na naszych ulicach. Ciągle nie mogę w to uwierzyć. Po tych kilku miesiącach spędzonych w Londynie mogę powiedzieć to to ze Anglicy to niesamowicie angielski naród, co w praktyce oznacza dystans do wszystkiego oraz tak zwane ‚small chat’ – małe, niezbyt ważne rozmowy na temat pogody i obecnej sytuacji ekonomicznej na świecie. Co znowuż w praktyce oznacza nudę. Pracuję, czasu mam mało. Moje przygotowania na studia ruszyły pełną parą. Mnóstwo, mnóstwo papierkowej roboty. Biurokracja i dużo za dużo stresu związanego z tym.

Spadł śnieg w Londynie, są 3 stopnie na minusie a Anglicy nazywają to najmroźniejszą zimą od dziesięcioleci. Święta minęły mi bardzo szybko. Sylwestra spędziłam co najmniej oryginalnie. Albowiem pracowałam w restauracji tego dnia, skończyłam o 11.30 i pognałam by spotkać się z Karoliną. Północ wybiła dla mnie w metrze, jacyś obcy ludzie zaczęli krzyczeć „Happy New Year” i rzucili się na mnie. Miło. Dziwnie. No, cóż, takiego sylwestra jeszcze nie miałam.



One Response to “Małgorzaty Korespondencja z Londynu: Część piąta”

  1. 1 Profesor

    Brytyjczycy to faktycznie mają inny wzorzec zachowania, fantastycznie sprawdzający się w stanach zagrożenia, ale na co dzień dla nas nudny. Ale czego można się spodziewać po ludziach, którzy uwielbiają steak and kidney pie?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: