Małgorzaty korespondencja z Londynu: Część pierwsza

01Maj10

Pewna moja znajoma, Małgorzata Kopeć, wyjechała kilka miesięcy temu do Londynu. Znalazła trochę czasu, żeby coś do mnie stamtąd skrobnąć. Nazbierało się trochę listów… Złożyłem do kupy i wyszedł projekt pt. „Małgorzaty Korespondencja z Londynu”. Nie da się tego wydać na raz, więc rozłożyłem projekt na kilka numerów. Dziś pierwszy. Następne co tydzień, w każdą sobotę, w Nowych Pogłoskach. Małgorzata nie jest przeciętną osobą, a listy są naprawdę ciekawe.

Początkowe dni w wielkim mieście

Przepraszam za tak późną odpowiedź. Mam tu tak mało czasu dla siebie. Miałam bardzo trudny i zajęty tydzień. Praca, a poza nią przeprowadzka do nowego mieszkania, dużo formalnych spraw do pozałatwiania, takich jak ubezpieczenie, banki i inne. A wiele spraw jeszcze przede mną.

Zwiedzałam muzea, które są tutaj absolutnie cudowne, poza tym że są darmowe, są ogromne. Zwiedzałam miasto, które jest po prostu ciężkie do ogarnięcia. Mieszkam we wschodnim Londynie, w północno-zachodniej dzielnicy, blisko centrum.

A co u mnie? Wiele się dzieje, jak wspomniałam. Pracę znalazłam po 3 dniach, nawet specjalnie nie szukając, po prostu miałam szczęście. Pracuję w żydowskiej koszernej piekarni. Czasem na poranne zmiany, wtedy wstaję o 5 rano, kończę o 14. Lub popołudniowe 14 – 21. Praca jest o tyle fajna i miła, co po prostu ciekawa. Cały czas poznaję nowych ludzi, mam z nimi kontakt. Choć i oczywiście bywa ciężko i nudno. Wtedy rozkładam się z książką, lub zeszytem do hebrajskiego i się uczę, czytam*. Mam nadzieję znaleźć inną pracę w przyszłości, oczywiście. Teraz daję sobie czas na ustabilizowanie, na zbudowanie fundamentów mojego pobytu tu.

Muszę sobie ułożyć wszystkie sprawy, uregulować małe długi. Mój angielski, rzecz oczywista, poprawił się. Mieszkam teraz z dwiema Angielkami, więc mam możliwość doszkalania go, co mnie bardzo cieszy, oczywiście. Postanowiłam się ponownie zabrać za naukę hebrajskiego, tym razem na poważnie. Nie wiem czy wiesz, ale Karolina Urbaniak** zna bardzo bardzo dobrze hebrajski, tak więc mam spory wybór potencjalnych nauczycieli.

A co najważniejsze, co najciekawsze i najfajniejsze z tego wszystkiego, znalazłam mieszkanko na tej samej ulicy na której mieszka Karolina, West End Lane. Przez pierwsze 2 tygodnie mieszkałam z nią, co było fajne ale pod koniec stało się dość uciążliwe. To był bardzo mały pokoik. Mieszkamy na tej samej ulicy, pracujemy na tej samej ulicy. A raczej pracowałyśmy, wczoraj Karolina dostała pracę w studio fotograficznym. Po ośmiu miesiącach pracy jako kelnerka, sprzedawczyni, wreszcie znalazła wymarzoną pracę – w swoim zawodzie. Jestem z niej bardzo dumna!

* – hobby Małgorzaty to nauka języków

** – Karolina Urbaniak to przyjaciółka Małgosi z Polski.



3 Responses to “Małgorzaty korespondencja z Londynu: Część pierwsza”

  1. 1 Pawelus

    Kobieta pracująca w koszernej piekarni ?

  2. 2 Profesor

    Czy da słowo, że nie smarowała brytfanny smalcem?

  3. 3 malgo

    😉 da da, wszystkim da


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: