Wywiad z Danem Brownem

19Lu10

W najnowszym Tomie Kultury ukazał się wywiad z Danem Brownem, autorem między innymi takich bestselerów jak „Kod Leonarda Da Vinci” i „Anioły i Demony”. Opowiada on między innymi o swojej nowej powieści „Zaginiony symbol”.

Dan Brown


Dlaczego właśnie Robert Langdon stał się bohaterem większości pana powieści? Jak scharakteryzowałby pan tę szczególną więź między autorem a wykreowanym przez niego bohatera?
Wychowałem się w okolicy Exeter, w środowisku akademickim. Mój ojciec był wykładowcą, ja również wykładałem na Philips Exeter Academy, dorastałem w otoczeniu wyższej uczelni i wykładowcy byli moimi pierwszymi idolami. To wszystko ukształtowało mnie, a także mojego bohatera. To, co fascynuje Roberta Langdona, zawsze i mnie fascynowało: symbole, tajemnice, historia sztuki…

Czy to prawda, że zaplanował pan kilkanaście kolejnych przygód z jego udziałem?
Tak, to prawda, że mam w planach więcej przygód z Robertem Langdonem w roli głównej.

Pańska poprzednia powieść „Kod Leonarda da Vinci” doczekała się wielu polemik, m. in publikacji książkowych. Czy czyta pan te publikacje? Czy któraś z nich wyprowadziła pana z równowagi?
Jak wiadomo, na temat „Kodu Leonarda da Vinci” napisano mnóstwo artykułów, i tych mówiących dobrze o książce, i tych ostro polemizujących z powieścią. Ktoś mi dobrze doradził, by nie czytać żadnych recenzji, bo te dobre sprawiają, że zaczynasz obrastać w piórka, a te złe wprowadzają cię w stan depresji i wywołują niemoc twórczą. Powinieneś się zatem skupić na tym, co robisz, na tym, w co wierzysz, że jest słuszne. I ja właśnie tak postępuję. (…)

Czy kusi pana czasem, by wprowadzić poprawki do już wydanych powieści, np. jeśli odkryje pan błędy dotyczące technologii lub jakichś szczegółów historycznych?
Nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek błędach. Moje książki to powieści, ale zostały przygotowane z dużym podłożem faktograficznym. Jeśli zatem ktoś nie zgadza się z jakąś zaprezentowaną przeze mnie teorią, to albo dlatego, że została ona celowo wprowadzona przeze mnie jako fikcja literacka, albo po prostu nie akceptuje mojego sposobu opisywania danego zdarzenia czy zjawiska.

Dlaczego zbieranie informacji do napisania „Zaginionego symbolu” zajęło panu aż pięć lat zamiast zaplanowanych dwóch? Co było pańskim największym odkryciem lub co najbardziej pana zaskoczyło podczas dokonywania researchu?
Największym zaskoczeniem podczas prac nad „Zaginionym symbolem” była noetyka, czyli całkiem nowa dziedzina nauki dowodząca, że ludzki umysł ma kontrolę nad nad światem fizycznym. Jestem człowiekiem bardzo sceptycznym i bardzo trudno mi było w to uwierzyć. Dlatego zdobywanie wiedzy na ten temat zajęło sporo czasu. Musiałem mnóstwo przeczytać, a także przeprowadzić wiele spotkań i rozmów. Dopiero wieloletnie badania utwierdziły mnie w przekonaniu, że noetyka jest prawdziwą dziedziną nauki. To było główną przyczyną tak długiej pracy nad książką.

Czy istnieją dla pana tematy tabu? O czym nie chciałby lub nie był by pan w stanie pisać?
Nie sądzę, by istniał dla mnie temat tabu. Myślę, że mogę pisać o wszystkim. Są oczywiście sprawy, które uznaje za mało ciekawe albo za obrzydliwe, ale może któregoś dnia nawet i o nich napiszę, jeśli będzie to konieczne dla treści książki. (…)

Co pan woli: rozwiązywać czy konstruować zagadki?
Konstruować – mam wtedy wrażenie kontaktu z milionami osób. Gdy rozwiązujesz sam zagadkę, jesteś z nią sam.

Źródło: Tom Kultury

Dlaczego właśnie Robert Langdon stał się bohaterem większości pana powieści? Jak scharakteryzowałby pan tę szczególną więź między autorem a wykreowanym przez niego bohatera?

Wychowałem się w okolicy Exeter, w środowisku akademickim. Mój ojciec był wykładowcą, ja również wykładałem na Philips Exeter Academy, dorastałem w otoczeniu wyższej uczelni i wykładowcy byli moimi pierwszymi idolami. To wszystko ukształtowało mnie, a także mojego bohatera. To, co fascynuje Roberta Langdona, zawsze i mnie fascynowało: symbole, tajemnice, historia sztuki…

Czy to prawda, że zaplanował pan kilkanaście kolejnych przygód z jego udziałem?

Tak, to prawda, że mam w planach więcej przygód z Robertem Langdonem w roli głównej.

Pańska poprzednia powieść „Kod Leonarda da Vinci” doczekała się wielu polemik, m. in publikacji książkowych. Czy czyta pan te publikacje? Czy któraś z nich wyprowadziła pana z równowagi?

Jak wiadomo, na temat „Kodu Leonarda da Vinci” napisano mnóstwo artykułów, i tych mówiących dobrze o książce, i tych ostro polemizujących z powieścią. Ktoś mi dobrze doradził, by nie czytać żadnych recenzji, bo te dobre sprawiają, że zaczynasz obrastać w piórka, a te złe wprowadzają cię w stan depresji i wywołują niemoc twórczą. Powinieneś się zatem skupić na tym, co robisz, na tym, w co wierzysz, że jest słuszne. I ja właśnie tak postępuję. (…)

Czy kusi pana czasem, by wprowadzić poprawki do już wydanych powieści, np. jeśli odkryje pan błędy dotyczące technologii lub jakichś szczegółów historycznych?

Nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek błędach. Moje książki to powieści, ale zostały przygotowane z dużym podłożem faktograficznym. Jeśli zatem ktoś nie zgadza się z jakąś zaprezentowaną przeze mnie teorią, to albo dlatego, że została ona celowo wprowadzona przeze mnie jako fikcja literacka, albo po prostu nie akceptuje mojego sposobu opisywania danego zdarzenia czy zjawiska.

Dlaczego zbieranie informacji do napisania „Zaginionego symbolu” zajęło panu aż pięć lat zamiast zaplanowanych dwóch? Co było pańskim największym odkryciem lub co najbardziej pana zaskoczyło podczas dokonywania researchu?

Największym zaskoczeniem podczas prac nad „Zaginionym symbolem” była noetyka, czyli całkiem nowa dziedzina nauki dowodząca, że ludzki umysł ma kontrolę nad nad światem fizycznym. Jestem człowiekiem bardzo sceptycznym i bardzo trudno mi było w to uwierzyć. Dlatego zdobywanie wiedzy na ten temat zajęło sporo czasu. Musiałem mnóstwo przeczytać, a także przeprowadzić wiele spotkań i rozmów. Dopiero wieloletnie badania utwierdziły mnie w przekonaniu, że noetyka jest prawdziwą dziedziną nauki. To było główną przyczyną tak długiej pracy nad książką.

Czy istnieją dla pana tematy tabu? O czym nie chciałby lub nie był by pan w stanie pisać?

Nie sądzę, by istniał dla mnie temat tabu. Myślę, że mogę pisać o wszystkim. Są oczywiście sprawy, które uznaje za mało ciekawe albo za obrzydliwe, ale może któregoś dnia nawet i o nich napiszę, jeśli będzie to konieczne dla treści książki. (…)

Co pan woli: rozwiązywać czy konstruować zagadki?

Konstruować – mam wtedy wrażenie kontaktu z milionami osób. Gdy rozwiązujesz sam zagadkę, jesteś z nią sam.

Reklamy


No Responses Yet to “Wywiad z Danem Brownem”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: