Saganowski: Wrażenia mam pozytywne

13Lu10

Marek Saganowski, który niedawno podpisał kontrakt z greckim Atromotisem, opowiada o Atenach, kibicach i nowym klubie.


Jakie wrażenia po pierwszych dniach pobytu w Atenach?
Ogólnie bardzo dobre. Odczuwa się wielką różnicę jeśli chodzi o samo miasto. Ateny są ogromne i jeśli chce się coś załatwić, nie trzeba jechać aż do Londynu, jak to miało miejsce w Anglii. Tutaj mogę na miejscu udać się na przykład do polskiej ambasady. Podobnie jest z wieloma innymi sprawami.

Pana przybycie do Atromitosu wzbudziło spore zainteresowanie greckich mediów. Poczuł się Pan przez moment gwiazdą?
W moim wieku już raczej trudno czuć się jak gwiazda. Czuję za to, że ludzie tu doceniają moje wcześniejsze osiągnięcia i to, co zrobiłem jako piłkarz. Nie ukrywam, że jest to miłe. Zadbali o mnie w każdym szczególe i teraz ja muszę pokazać, że to wszystko, co mi zaoferowali i jak do mnie podeszli, nie pójdzie na marne. Chcę się zrewanżować swoją postawą na boisku.

Kwestie bytowe już Pan załatwił, czy jeszcze żyje na walizkach w hotelu?
Jeszcze to drugie, ale dogrywane są ostatnie detale w sprawie wynajmu apartamentu, więc niedługo powinienem się do niego wprowadzić.

W ostatniej kolejce ligowej doczekał się Pan debiutu. Zagrał tylko 20 minut, ale udało się wygrać derby stolicy, więc wspomnienia chyba będą dobre?
Na pewno, bo to był niezwykle ważny mecz. Od razu się dowiedziałem, że to spotkanie ma podwójne znaczenie dla naszych kibiców, ponieważ mają oni rachunki do wyrównania z Panioniosem za ostatnie lata. To właśnie po porażce z tą drużyną Atromitos spadł niedawno z ekstraklasy, dlatego motywacja do zwycięstwa była jeszcze większa niż zwykle. Wynik tego meczu był również niezwykle istotny dla układu tabeli. Obie drużyny znajdowały się blisko siebie. Zagrałem 20 minut na ciężkim boisku, na którym pełno było dużych kałuż. Wtedy już prowadziliśmy i w końcówce dominowało wybijanie piłki lub próba utrzymania się przy niej. Nie dało się pograć nieco bardziej finezyjnie. Mogłem się jedynie trochę pozastawiać w angielskim stylu.

Jakie wrażenie zrobili na Panu kibice i obiekt Atromitosu? Jest jakaś odmiana?
Z pewnością w porównaniu z Anglią jest spora różnica. Na trybunach ludzie są tutaj znacznie bardziej żywiołowi, przeżywają strasznie każde zagranie. To mnie zaskoczyło. Sam stadion jest dużo gorszy od tego w Southampton, ale takie są greckie realia i trzeba je przyjąć do wiadomości. Ogólnie wrażenia mam pozytywne.

Atromitos zajmuje teraz szóste miejsce w tabeli, więc pewnie Pan i koledzy liczą po cichu na europejskie puchary?
Nie zapominajmy, że jesteśmy beniaminkiem. Gdyby udało się nam wejść do fazy play off, byłby to duży wyczyn. Zespół buduje się tu spokojnie, nie ma jakiejś niesamowitej presji na wynik. To stabilny klub, a trener Giorgios Donis pracując w Larisie osiągnął postawione przed nim cele i te same cele są do zrealizowanie w Atromitosie. Drużyna znajduje się w niezłej formie, bo w ostatnich siedmiu meczach przegrała tylko dwa razy i to dla mnie dobry znak. Możemy bić się o europejskie puchary i już wcześniej o tym mówiłem. Chciałem grać w zespole, który walczy o coś więcej niż tylko obrona przed spadkiem.

Przy zmianie klubu musi pojawić się standardowe pytanie o reprezentację. Czy Marek Saganowski wiąże z nią jeszcze jakieś nadzieje?
Wszystko jest kwestią tego, czy Franciszek Smuda rozważa w ogóle moją kandydaturę. Jeśli podchodzi do sprawy w ten sposób, że jak Saganowski zacznie grać, to się nim zainteresuje, nigdy mu nie odmówię. Zawsze powtarzałem, że występy w reprezentacji za każdym razem się dla mnie wielkim przeżyciem. Na dziś jednak o kadrze nie myślę, bo zdaję sobie sprawę, że jest ona budowana przede wszystkim pod kątem Euro 2012 i sprawdzani będą głównie młodsi zawodnicy niż ja. Oni mają pierwszeństwo. Jest to dla mnie normalne i w pełni to rozumiem.

Grecja to już siódmy kraj, poza Polską, gdzie Pan gra! Przy tak dużym doświadczeniu zadomowienie się w nowym miejscu to chyba żaden problem?
Poza Niemcami i Holandią, gdzie trafiłem jako siedemnastolatek, mógłbym dużo opowiadać o klubach, w których byłem, bo w większości z nich grałem i coś znaczyłem. Jakaś aklimatyzacja zawsze jest, nie da się jej uniknąć. Pierwsze dwa, trzy tygodnie to czas, żeby zgrać się z drużyną, poznać filozofię trenera, dostosować do taktyki. W Anglii gra się bardziej otwartą piłkę, tutaj natomiast futbol jest bardziej taktyczny, kładzie się większy nacisk na ten element. Poza tym jest to pierwsza liga, najwyższy poziom w Grecji, piłkarze są lepiej ułożeni i trzeba czasu, jeśli to wszystko ma funkcjonować jak automat. Jestem jednak dobrej myśli.

Źródło: futbol.pl

Reklamy


No Responses Yet to “Saganowski: Wrażenia mam pozytywne”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: